Wreszcie Milówka miała okazję gośćić kolejne pokolenie. Spędziłam z chłopakami wspaniałych 10 dni i mam nadzieję, że zarazili się tymi klimatami i chętnie będą tu wracać. Jako, że nie mieliśmy do dyspozycji autka zrobiliśmy dziesiątki kilometrów połączonych z zabawami, dyskusjami i poznawaniem okolicy. Muszę przyznać,że Miko już całkiem nieżle orientuje się w terenie.
Na wstępie rozbiliśmy bank. Miko sam dysponował środkami . Zaprosił brata do wesołego miasteczka.
Kolejny plener. Dzieło w załączeniu ;
Wspólne zainteresowania. No ciągnie chłopaków do maszyn.
CDN...
No muszę przyznać, że takiego lata nie pamiętam ,
zwłaszcza lipca, ktory nad naszym morzem zawsze był deszczowy My się jednak ani deszczu ani upałów nie boimy i korzystamy z tego pełnymi garściami. Nie jest trudno, zwłaszcza gdy chłopaki sami już noszą swoje plecaczki czym wywołują zainteresownie przechodniów. Faktycznie wygladają SUPER!
Bracia są niezwykle samodzielni. Patrzę i podziwiam!
A teraz ciut morza. W końcu tu mieszkamy. Jak to fajnie, że możemy korzystać z tego do woli.
Bracia to a jednak tak rożni . Miko delikatny, filigranowy. Szymi raczej postury dziadka Jurka. Miko dusza artystyczna i wrażliwa, Szymi fan techniki. Miko w wieku 2 lat mówił wszystko i zalatwiał swoje potrzeby na nocniczku Szymi....:)!
Jego słowniczek:
Mikołaj - JA-JA
Karetka, Policja Straż - JE-JE
Spychacz, dżwig itp. - DLA-DLA
Dziecko - BU-BU
Kotek - MIAU!
Piesek- HAU
Kaczka- KA-KA
Bajka- BA-JA
Kakao- Ka-Ka....O!!!!
To raczej normalne wśrod rodzeństwa. Ważne, że rozumieją się coraz lepiej i jeden za drugim wskoczyłby w ogień.
A jednak udało się doprowadzić do tego zabiegu. Pokładałm w nim wielkie nadzieje. Wierzę, że po tym Miko będzie zdrowy i wreszcie przestanie się dusić. Jest już po i teraz musi tylko dojść do siebie. Zrobię wszystko aby tak było. Tymczsem u mnie zaczynają się problemy z nadciśnieniem. Okazało się, że te moje chore oczy to nie tylko zapalenie spojówek ale też wylewy w oku, ktore są spowodowane wlaśnie nadciśnieniem. Tak że chyba koniec życia bez leków. Czas zadbać o siebie. Jestem przecież potrzebna "Kiemliczom". Najważniejsze jednak, że MickeY jest zdrowy. Znowu zawalczył o dwie noce u mnie i miałam okazję przekonć sie o tym osobiście. Wreszcie oddycha noskiem, nie chrapie, nie kaszle nie wymiotuje i śpi tak słodko, że moglabym go zjeść!
Mały - Kocham Cię!
Duży - Kocham Cię!
A co to znaczy? To wiemy tylko my :)!