piątek, 28 października 2011

DOMEK ZAPOMNIENIA!

Dziś opowiem Wam moją ulubioną bajeczkę z dzieciństwa.

Domek zapomnienia! - Lucyna Krzemieniecka.

Był sobie raz polny skrzatek: Oczka modre miał jak kwiatek, głowkę żółtą, głos jak muszka i papucie też na nóżkach z krasnymi podeszewkami. A przyjaźnił się ten skrzatek ze wszystkimi zwięrzetami.

                                                                         

                                                                        
Niech przepiórce czy jej córce cierń w skrzydełko wlazł przypadkiem, posyłają wnet po skrzata. - Radźże, mądrym jesteś skrzatkiem! Niech w chomiczej też rodzinie do obiadu zabraknie zboża, weszło w zwyczaj, posyłają wnet po skrzata. -Radźże,  radźże tak, jak możesz!
I tak skrzatek ciągle gnany, niby z wiatrem babie lato , tu szczypawce bańki stawia, tam da lekcje mysim dziatkom. Stare kosy, młode koski , powierzają mu swe troski, a najstarsze żabie ciotki zapraszają go na plotki.
Aż skrzat zmęczył się tym wszystkim. W falującym usiadł polu i rzekł:
- Już mam wyżej uszu cudzej nędzy i niedoli. Nie chce mi się dłużej słuchać,  pojekiwań , biadolenia. Wiem co zrobię, wybuduję , mały domek zapomnienia. Będę mieszkał w nim cichutko, bom zmęczony jest ogromnie. Ja zapmnę tam o wszystkich, wszyscy niech zapomną o mnie!
I skrzat wybudował domek. Cichy domek błekitnawy, zaplatany w wilcze łyko, zagubony pośród trawy.
                                                                                      
    Jak to dobrze, że nie słyszę, stękań szpaczych, raczych , ziębich...- i w fotelu z wilczomlecza, skrzat wygodnie się zagłębił.
Z dziesięć minut chyba siedział, myśląc o stu leśnych rzeczach, gdy wtem nagle się poderwał z foelika z wilczomlecza.
Oto kędyś , gdzieś w oddali, poprzez gęstwę wilczołyka, jakiś głos się biedny żalił:  świerszcza lub pasikonika.
- Cóż tu robić, koniec świata! Skrzat potrzebny, nie ma skrzata.
- Chcę zapomnieć, że na świecie troski są pasikonicze. Mieszkam w domku zapomnienia, z żadną troską się nie liczę.
I znów usiadł w foteliku, co był z wilczomlecza kwiatka, lecz co chwila rożne głosy dochodziły z lasu skrzatka. I szarpały skrzatka dusze, jęki ptasie , stęki musze.
Aż skrzat wreszcie nie wytrzymał. Domku swego drzwi otwiera.
- Oj zapomniec można wszystko chyba kiedy sie umiera !  Ale póki siła we mnie , tli sie jeszcze choć tyciutko, chcę pomagać wszystkim wkoło, w ich zgryzotach , biedach , smutkach.
I znów skrzat popędził z wiatrem, gnany niby lato babie, poprzez pole to jesienne, strojne w powój , jak w jedwabie.



 Dobranoc!!!! :)))!

niedziela, 23 października 2011

GACÓWKA! ALPY KASZUBSKIE !

Już samo zaproszenie było miłe no a ciąg dałszy..! Dziewczyny miały wspanialy pomysł. To kolejne miejsce w którym się po prostu zakochalam i napewno nie jeden raz tam wrócę!

                                                                             
Spacery, rozmowy, widoki, wspaniali Gospodarze no i jedzonko, które co by nie gadać jest jedną z przyjemności życia , dopełniło reszty. To dopiero można nazwać wlaściwą terapią. Słowem "Nie ma jak u MAMY....."' . Wrócilam zrelaksowana, szczęśliwa i spokojna. To był RAJ!



















 
"Winda do nieba"
 
Stado danieli i ......Bekowisko!






     O, to to .....!!!





Wyroby "Gacówki"







Napis nad bramą głosi: "ZŁU WSTĘP WZBRONIONY" !!!




                                                                                          
 Dzięki Dziewczyny!!!!

PS:
"Nawet jeśli wydaje się, że nasze starania przez całe lata nie przynoszą żadnego rezultatu, pewnego dnia światło, które jest w dokładnej proporcji do nich, przepełni naszą duszę."


Simone Weil




                                                                               

                                                                                

piątek, 7 października 2011

ACCENT :)))!

Właściwie to chciałam pojeździć moją ukochaną "Szpuleczką" do wiosny. Nie kupuje się przecież autka na zimę. No ale coż. To była miłość od pierwszego spojrzenia no i mam taki sobie mały "ACCENCIK" po 40 latach pracy. Ten jest już tylko i wyłącznie mój.



Szpulkę zabrał Sowa. Dokumentowy "właściciel" Póki co "szpulka" będzie dalej szaleć między Słupskiem a Ustką a to dla mnie bardzo ważne.Pożegnanie z nią było mokre. No co ja poradzę, że kocham moje autka. Teraz będzie nią jeździć córka Sowy - Ania i mam nadzieję, że będzie o nią dbała. Chcialam dać ją Kalince ale nie chciała. Szkoda. Boleję nad tym, że ani ona ani Marta nie jeżdżą choć mają prawa jazdy, gdyż uważam to, za pewnego rodzaju kalectwo. No ale trudno. Rozumie to póki co, tylko Megi!!!! Zwlaszcza teraz!


Kolejne "oczko" Już trzecie! :))!




                                          Picnick na accencie w dniu wyborów z których jestem zadowolona! Mordki ciut się pozmieniaja! :)))!



Myśle, że MickeYowi sie podoba. Zwłaczsza, że w środku jest radio ful wypas z pilotem dla MickeYa a to pzecież ważne dla niego z jego sluchem i wyczuciem na te sprawy!





                                                                         

MOJE POZEGNANIE! I WOLNOŚĆ!!!

Dzisiaj  ( 29.09.11 ) o 12,00 w jesiennych dekoracjach, pożegnalam się na zawsze z Izbą po prawie 14 latach pracy w tej instytucji i 40 w mojej "karierze zawodowej". Obecny na imprezie Pan V-ce prezydent zapytał mnie, czy żal mi odchodzić . Odpowiedzialam, że może i tak by było gdybym robiła to, co kocham. Niestety w moim przypadku całe życie robiłam to, czego nie znosiłam. Papierzyska i żadnych widocznych efektów pracy nie licząc zawsze pozytywnych protokółów wszelkich kontroli. Było bardzo sympatycznie . 
Przyjęcie przygotowala mi Jola i muszę przyznać , że stanęła na wysokości zadania. W sumie jestem bardzo zadowolona, że mam to już za sobą.



                              Były ze mną ptaki Taty!!! :)))!
















                                                                               




                                                                              






A jednak wiedzieli???? Moje stadko przyjęło ja z zadowoleniem ;))!




Jesień może być kolorowa i piekna! Pamietajcie o tym. Zależy to , tylko od WAS!!!