sobota, 16 lipca 2011

PO KAŻDEJ NOCY WSTAJE DZIEŃ !

Taką!  mam nadzieje i tylko to trzyma mnie w równowadze ! Kłamię ! Oczywiście w równowadze trzyma mnie przede wszystkim ON- MickeY!!!
Uczepiłam sie tego jak mój zimowy Świerzb mnie. Bo cóż mogę powiedziec o dniach, które były???
Bandycki kraj, który nie pozwala mi pracować, mój brat tracącyący nogę, moja siostra cierpiąca z powodu głupich diagnoz (choć zupełnie niepotrzebnie, bo jeżeli chodzi o to nie mam żadnych negatywnych sygnałów a jeszcze dotąd sie nie pomylilam i wiem, że będzie dobrze) młodzi, którym grozi bezrobocie , głosy ludzi w internecie, którzy twierdzą, że w związku z narastającym kryzysem w parzyszłym roku wszyscy spotkamy sie w pomocy społecznej jako  kloszradzi???  Na przekór wszystkiemu wiem, że nadzieja umiera ostatnia a ja, ciagle ją mam i wiem , że " po każdej nocy wstaje dzień, po każdej burzy słońce...."Nie widzę innej obcji.Gorzej być przecież nie może zatem może być tylko lepiej. Dziś  spędziliśmy wspanialy dzień ,wszak kwiaty, morze, pogoda i dbry humor  naprawdę nic nie kosztują a rozmowy przy tej okazji mam nadzieję, że odniosą pozytywne skutki.








                                            MickeY tańczy nam "robota" z Party Rock ;)))!







1 komentarz: