Kwiatki przesadzone i zasilane nawozem , rosły szybciutko i cieszyły oczy. Do czasu. Na trzeci dzień po posadzeniu jeden z nich wyglądał znacznie gorzej? Początkowo podejrzewałam koty sąsiadki (ma ich kilka) lecz szybko stwierdziłam, że koty nie skubią listków. Mogą jedynie roślinkę połamać. Zaczęłam podejrzewać kosa, którego krewni narobili mi wiele szkód w Ustce. Zakupiłam dwie kolejne aksamitki. W skrzynce wymieniłam nieszczęśnika i schowałam go w towarzystwie drugiego nowego na skalniaku.
Spokój trwał jeden dzień. Roślinka zaczęła "odbijać" i znowu rwać się do życia. Niestety na dwa dni znowu musiałam opuścić Gdyńską. Po powrocie zastałam to:
Bandyta znalazł je i dokończył dzieła . Byłam w szoku. Tym bardziej, że nie udało mi się złapać winowajcy na gorącym uczynku, podobnie jak tego poniżej:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz