Lampa odszukana przez Kalinkę przypomniała mi czegóż to ja w życiu nie robiłam. Druty, szydełko, hafty, ciuszki z koronek, lampy ze sznurka, obrazy ze skóry, malowane szkła, malowane podkoszulki, nowe swetry szyte ze starych, ozdoby z szyszek modrzewiowych itp. Zaczynało się od konieczności, gdyż były to czasy gdzie trudno było kupić coś ładnego dla dzieci czy do domu a potem stawało się to moją pasją . Z czasem rozdawałam te drobiazgi rodzinie i przyjaciołom w formie prezentów i niewiele z nich zostało w domu. Ale jest mi niezwykle miło kiedy widzę że znajdują ciągle miejsce w ich domach.
Ptaszki wyrzeźbione przez mojego Tatę ale to , to już zupełnie inna bajka!
Listek sówce dodał MickeY przy okazji wizyty u mnie w pracy :)))!
Próbka "witrażowania" pod okiem Mady. Niestety moje oczy i toważysząca tej przyjemności chemia już nie dla mnie ;(((!
"Odkopane" u Baśki!!! Jedyna , ma wszystko!!!
Ten obraz zatoczył wielkie koło i po 20 latach znalazlam go, wlaściwie w rodzinie. Niesamowite???
Niewielu rzeczy zazdroszczę ludziom ale zazdroszczę tym szczęściarzom którzy mogą łączyć swoje pasje z zawodem. Konkretnie tym, którzy po prostu robią to, co lubią. Przepracowałam zawodowo 40lat i niestety nie miałam takiego szczęścia. Może teraz na emeryturce się uda???
Dziś wrócili młodzi i przywieźli mi prezenty od mojej siostry Megi. Jestem zachwycona! Myślę, że właśnie filcowanie będzie moją następną pasją. Mam nadzieję, że praca przy tych cudeńkach nie wymaga sokolego wzroku bo z tym, że go już nie mam muszę się niestety pogodzić.
Wróciło też moje Słoneczko!!!! Radosny i opalony. Wyściskaliśmy się za wszystkie dni bez siebie.
Dobrze, że już jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz