środa, 18 maja 2011

W SAMĄ PORĘ!!!!

Mikołajek urodził się 21 grudnia 2008 roku  w terminie..Był maleńki. Zaledwie 2,1 kg. Rodzice byli przerażeni bo "pobił' wagą  a raczej niedowagą swego ojca, który urodził się w siódmym m-cu mojej ciąży jako wcześniaczek a ważył 2,8 kg.


Dla  mnie to maleństwo stało się w tym momencie mego życia jedynym powodem, dla którego znowu zapragnęłam żyć. To dzięki niemu "wyszłam" z depresji trwającej kilka m-cy.To dla niego znowu wszystko mi się chce! Sławkowi i Kalince zawdzięczam nie tylko to, że Mikołajek jest ale także to, że pozwolili mi tak czynnie uczestniczyć w każdym dniu jego życia. Więźi jaka połaczyła nas już w dniu jego urodzin nikomu napewno nie uda się zerwać.


Dziś, to już prawie 2,5 latek. Mądry, inteligentny ,pogodny i pełen pomysłów. Mówi dużo i wszystko a zwroty przez niego używane są tak trafne w kontekście zdań , że coraz częściej wprawiają nas w osłupienie.Np. cyt:
Babusiu, poproszę tik-taka.Przedtem zjadł już kilka bo to okropny łasuch więc mówię że już nie mam na co on: Tak , to daj mi opakowanie???Zobaczę.
Jak każde dziecko w jego wieku czasami psoci .Ostatnio postanowił wysprzątać mopem moje kwiatki przed "Milówką" Próbowałam mu to wyperswadować ale on udawał, że nie słyszy co mówię. Nagle rzucił mopa i zapytal: Babusiu, czy teraz jesteś zadowolona? Odpowiedziałam tak i uściskałam go serdecznie.Wszędzie, gdzie się pojawi  zwraca uwagę znajdujących sie tam osób na których twarzach pojawia się uśmiech. Jest śmiały, kontaktowy i "pies na kobiety" :)))! Zaczepia wszystkie ładne dziewczynki robiąc słodkie minki lub tańcząc przed taką w takt śpiewanej przeze mnie piosenki (cyt: Babusiu śpiewaj,będę tańczył) np. na plaży. O tym, że tak będzie wiedziałam już gdy miał 8 m-cy kiedy to odkrył moje kolana co widać na poniższych zdjęciach.




Minęło zaledwie parę m-cy i wykorzystał tę wiedzę na 80 tych urodzinach swojej prababci Halinki, głaszcząc uda solistki występującego na tej imprezie zespołu :)))! Rozmowy z Mickeyem, zabawy które sam wymyśla, wspólne śpiewanie, spacery i wycieczki to prawdziwa przyjemność , której nic nie zastąpi. Poniżej zdjęcia z naszej ostatniej wycieczki do skansenu w Klukach.




Mickey bardzo zawiedziony, że pani muzealniczka nie pozwoliła mu przespać się w kołysce pomimo, że tak ładnie ją o to prosił ;)))!
Ps. H...mmmGdyby to było parę lat wcześniej :)))!


I czyż nie jestem bardzo bogatą szczęściarą mając taki skarb? :)))!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz